Jazda samochodem po mieście należała u mnie do czynności mocno wkurzających. Pierwsza rzecz to czas jaki na to przypada – bo zawsze zajmuje to więcej niż się planuje. O staniu w korkach nawet nie warto wspominać. Do tego – w przeciwieństwie do komunikacji miejskiej – w czasie podróży nie dało się czytać.

Na drugim biegunie emocji jest u mnie majowe popołudnie z otwartym balkonem, głosami dzieciaków z placu zabaw pod domem, kubkiem mocnej etiopskiej kawy (bez cukru, mleka i innych dodatków), zapaloną fajką (koniecznie mieszanka wiśniowego tytoniu) i papierową książką na kolanach.

Ale do rzeczy. Od ponad dwóch miesięcy słuchałem w samochodzie głosu Andrzeja Szczepkowskiego, który czytał mi o Przemyślnym szlachcicu Don Kichocie z Manchy.

Zachwycające – kiedy słuchając uważnie można zorientować się jak autor bawi się swoim własnym dziełem. I to na każdym poziomie – użytego języka, mieszania stylów i konwencji, zaskakującej treści i niespodziewanych aluzji.

Zadziwiające jak głos aktora – bez sztucznego udziwniania – pozwalał zaistnieć i wybrzmieć w pełni wszystkim tym elementom. A przy tym z głębokim szacunkiem dodawał życia słowom Don Kichota i Sancha Pansy.

Nie przeszkadzała ogromna objętość oryginalnego tekstu. W moim przypadku wystarczyło usiąść za kierownicą i włączyć silnik. Niekończąca się historia mogła z powodzeniem ciągnąć się dalej, dalej, dalej….

Panie Andrzeju, niech pan nie przerywa. Co było dalej? Proszę opowiadać. Chociaż jeszcze jedną historię…

Andzrej_Szczepkowski,_fot__NAC

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s