W WAHADLE FOUCAULTA Umberta Eco jeden z bohaterów umierając na raka w szpitalu mówi – „Bawiłem się słowami bez żadnej odpowiedzialności za to co z nich powstaje. Komórki w moim ciele robią dokładnie to samo”.

NIEZŁOMNY DUCH – zapis rozmów z ludźmi chorującymi na raka, ich przyjaciółmi i rodzinami nie jest wirtuozerskim popisem literackim. Nie jest też zabiegiem literackim potrzebnym do zrozumienia zamysłu autora, jak przytoczony wyżej przykład. Zresztą autorka NIEZŁOMNEGO DUCHA nie ma ambicji do bycia pisarką. Bez względu na czas i okoliczności akurat ta choroba zawsze jest zaskoczeniem, zgrzytem, trzęsieniem ziemi. I gładkość słów niczego w zetknięciu z nią nie poprawia. Słowa tutaj są proste, surowe – ale przez to bardzo autentyczne, prawdziwe, szczere.

Od czasów studenckich temat był dla mnie ważny. Na tyle ważny, że hospicja nadal są w bliskim kręgu mojej codzienności. Czyszczą ją z przesady, głupoty , problemów wydumanych i nieistniejących. Pomagają w prostych radościach. Pozwalają doceniać dobre, pozytywne drobiazgi wokół. Pokazują nadzieję absolutnie wszędzie. Oswajają śmierć – bo to tylko taki trochę tajemniczy element życia. Bardzo nielubiany i niechciany – ale jednak pewniejszy nawet od podatków.

Oprócz zaskakującej różnorodności przeżywania problemu choroby, jest w tej książce coś jeszcze. Wypływa z mnóstwa szczegółów, drobiazgów – o których opowiadają bohaterowie. Pomijając cały medyczny aspekt walki z chorobą – ogromnie, ogromnie ważny jest na każdym kroku stosunek innych do chorego i jego bliskich. Strona medyczna to zaledwie drobny wycinek potrzeb. Całą wojna toczy się zupełnie gdzie indziej. W głowie, w emocjach, w sercu, w nadziei i wierze – jakakolwiek by była. Ale poziom rozumienia tych potrzeb i odpowiadania na nie jest w Nowej Zelandii, dla nas gdzieś na końcu świata, tak głęboki i niewyobrażalny, że powodowało u mnie smutek i swego rodzaju zazdrość.

Mamy i u nas hospicja, różnego rodzaju ruchy, fundacje, programy itp. itd. Ale jesteśmy w miejscu, w którym Nowa Zelandia była 50 lat temu. Dobrze, że znalazł się w Polsce wydawca, który tą książką próbuje nam to uzmysłowić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s