… czytałem tę książkę pierwszy raz.

Zwabiony nazwiskiem przebrnąłem wtedy przez powieść traktując temat jako „wczesną twórczość” autora, zanim świat zobaczył i poznał jego prawdziwą twarz.

„Ciężar” wczesnych nastu lat na karku nie dał mi wtedy szansy na zauważenie (czytaj zrozumienie) tego co w książce najważniejsze.

Sięgnąłem po nią jeszcze raz.

Jak wtedy – stateczna historia rozwija się powoli.

Jak wtedy nie porywa nagłymi zwrotami akcji.

Ale teraz, co kilka stron potykam się o problematy, które widać jasno we wszystkich późniejszych dziełach Lema. Tam schowane lub delikatnie zarysowane za zasłoną ironii, czy astronautycznej wyobraźni – tutaj „walą” centralnie po głowie bez ostrzeżenia. Wszystko tworzy mało pocieszające rozważania o człowieku. Bez samouwielbienia dla „korony stworzenia” i bez środków znieczulających w postaci ślepej wiary.

Czy jest lepsze miejsce na takie refleksje jak umieścić akcję w szpitalu psychiatrycznym? (Co za okazy wśród personelu!)

Absolutna alogiczność natury, która powołała do istnienia homo sapiens. Taka historia nie miała prawa się zdarzyć we Wszechświecie.

Nicość, która jest siedzibą naszej „rozumności” (patrz opis zmian zachowania u chorego na raka mózgu i scena operacji).

Bezgraniczna samotność i bezsilność każdego człowieka ostatecznie zawieszonego w absolutnej pustce (sceny ostatniego rozdziału). W głowie łączę książkę z tym co Lem pisał i mówił potem. Ludzkość jest sama we Wszechświecie. Człowiek jest sam między ludźmi. Wewnątrz siebie też jesteśmy samotni – nawet siebie samych nie potrafimy zrozumieć. (Jakbym skoczył w sam środek prozy Camus’a).

Na łopatki rozłożyła mnie końcówka opowieści. W ułamkach zdarzeń przewija się przed oczami cała ludzka menażeria postawiona w sytuacji granicznej. (Nie spodziewałem się po sobie takich emocji).

„Jak oni mogą robić to i żyć?” – retoryczne pytanie bohatera z ostatnich stron odnosi się do oprawców.

Ale tak naprawdę można odnieść je do wszystkich.

Nie tylko literackich bohaterów SZPITALA PRZEMIENIENIA.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s