„T” to w najbardziej ogólnym sensie rozprawa nie tyle z pisarstwem, ale współczesnym przemysłem literackim. Ale koniecznie trzeba dodać, że książek Pielewina nie można streścić. Zawsze będzie to tylko prześlizgnięcie się po jednym, wybranym wątku całej, bogatej treści. To nie są historie z podwójnym dnem. To wielopoziomowe platformy nieograniczone ani czasem, ani przestrzenią gdzie mieszają się ze sobą mitologie, religie, legendy, historia i teraźniejszość. I w tym tyglu powstaje nowa jakość. Zaskakującą i wyjątkową.

Pielewin to bestia. Literacki potwór, który nie ma litości nad światem i społeczeństwem, w którym żyje. I nie chodzi tu wyłącznie o rzeczywistość człowieka postradzieckiego. Nie ma też litości nad… czytelnikiem. Nie przymila się, nie kokietuje. Bawi się z nim w grę, do której sam wymyślił zasady. Ale jeśli już się śmiejemy to tak jak w „Rewizorze” – z siebie samych się śmiejemy.

Patrząc na jedno i to samo zdjęcie autora, które ukazuje się na okładce każdej jego nowej książki widzę człowieka inteligentnego i… samotnego. Kogoś kto pisze jakby tylko dla siebie, bo po zachowaniu krytyków swojej twórczości ma odrobinę złośliwej satysfakcji, że ci odbiorcy okazali się zbyt mało inteligentni na ogarnięcie tego co przeczytali.

Z jednej strony historia „T” jest stworzona specjalnie dla nich. Straszna to zemsta. Z drugiej jest adresowana do CZYTELNIKA. Bo podczas lektury (każdej) naszą władzę można porównać do mocy Stwórcy. Nieprawdopodobny prezent dla czytających. Można go zmarnować. Ale bycie wszechmocnym da się też pogodzić z pięknem.

Jest w tej książce także coś nowego. Coś czego nie spotkałem u Pielewina wcześniej. W jego dłuższych powieściach (np. MAŁY PALEC BUDDY, EMPIRE V) zawsze trafiałem na smutny fragment z głęboką tęsknotą za światem dobrym i czystym. „T” to pierwsza historia gdzie optymizm narasta nieustannie do samego końca powieści.

Czy mówiłem już, że lektura jego książek zawsze przynosi mi radość i emocje, które widać w wypiekach na twarzy?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s