W Krokowych Warach nic się nie dzieje.

Albo przeciwnie.

Dzieje się mnóstwo, ale tak jakby nie działo się nic.

Czy to chwila z życia sennego miasteczka, czy grecka tragedia?

Bo najprostsza opinia w ustach bohaterów powieści zmienia się w uwznioślającą tyradę.

A wszystko w starannych rozdziałach wielkości akapitu.

Żart, humoreska czy Wielka Literatura?

Niczego nie można być pewnym.

Ten rodzaj lata zdarza się chyba tylko w Czechach…

„Kiedyż znowu usłyszę o szlachetnych cierpieniach duchowych, kiedyż doczytam się, że ktoś turbuje się z sobą samym? Kiedyż literatura piękna wyjdzie poza burdy i burdele? Kiedy zarzuci śpiewanki i niskie powszednie tematy. (…)

No – rzekł major – podniośle i pięknie można umrzeć tylko na polu bitewnym, z poetów są jednak źli żołnierze.”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s