Książkę Viwegha czytałem trochę tak, jakbym oglądał „Melancholię” Larsa von Triera. Zanim cokolwiek się zaczęło, już wiedziałem czym się skończy. Viwegh opowiada historię, która nie istnieje. Do tego od razu zdradza jej treść i zakończenie.

Można ich obu (autora i bohatera) traktować jako jedną osobę. Ale nie czułem konieczności poszukiwania w sieci informacji, czy rzeczywiście tak jest.

Wystarczył mi czeski humor, zabawa słowem i literaturą. Żonglowanie cytatami. Ironia i doskonała ocena „tu i teraz” młodej demokracji. I te perełki rozsiane na stronach powieści.

„Babcia kuśnierka uszyła ze skrawków skóry narzutę na fotel dentystyczny, który stał w moim gabinecie. Fotel stracił swój srogi wygląd i goście nie potrafili odkryć jego drastycznego przeznaczenia. Ostatecznie ja robię to samo. Szyję wesołe narzuty, żeby zakryć nimi dotkliwy ból”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s