„W obliczeniach był błąd…”

Pierwsze zdanie zwala z nóg. Jak u Hitchcocka (kto to jeszcze pamięta?) zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie.

Ale dalej… Nie mogłem wyjść ze zdumienia. Co to za książka? Jakaś „TAJEMNICZA WYSPA” w kosmicznych warunkach? Załoga statku to grupka facetów bez imion. Mają tylko funkcje. Jak w powieści Verne’a to zgrany zespół specjalistów, których cechy (również emocjonalne) wzajemnie się uzupełniają. Radzą sobie doskonale. Pełna ufność, brak konfliktów, stuprocentowy optymizm, otwarte głowy. I to przy całkowitej obcości i inności otaczającego świata. Pionierzy kosmosu?

Jednak im bliżej końca „TAJEMNICZA WYSPA” zaczęła coraz mocniej zbaczać w kierunku „1984” z totalitarnym społeczeństwem „obcych”.

Ostatnia strona. Powieść napisana w 1958 r. Tak. Trzeba było jakoś żyć w tym kraju. Trzeba było jakoś odreagować… Na dygresje w tzw. literaturze SF cenzura była za głupia…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s