Nie zmieniły się moje emocje związane z lekturą książeczek sygnowanych znakiem AN. Ale powtarzać jeszcze raz to co pisałem już kilkakrotnie – nie wypada. Dziś za to w rozmowie przy stole nad wspaniałą, włoską pizzą – trochę niespodziewanie dla samego siebie – powiedziałem, że jej krótkie historie są tak samo nieprawdopodobne i pełne zbiegów okoliczności jak opowiadania Schmitta. O ile jednak on jest nieuleczalnie „chory” na wiarę w dobroć człowieczą – jej opowiadania są pryzmatem człowieczego „chcę” i człowieczego „ja”. Pani Amelia tego co dostrzega w ludziach wokół siebie nie zmienia i nie interpretuje. Oddaje jedynie w swoim pisaniu koncentrat ludzkich pragnień, żądz, emocji.

Takie czasy? Tacy ludzie?

Taka literatura.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s