Na samym początku lat 90. trafił nam się nowy nauczyciel języka angielskiego. Nie nauczył nas jednak niczego, ani nie pogłębił w żaden sposób naszych miernych umiejętności posługiwania się językiem Szekspira. Wszystko przez to, że okazał się człowiekiem, który wrócił do ojczyzny po 12 latach pobytu w Japonii. W miejsce jakichkolwiek działań programowych słuchaliśmy historii z życia kraju i społeczeństwa na absolutnym końcu świata. Historii dotyczących zwykłych ludzi, zwykłych rodzin, zwykłych miast. A mimo to ich treść nijak nie chciała pomieścić się w naszych głowach.

Przewracając kolejne kartki „słuchałem” na nowo opowieści wykładowcy. O kraju mającym jeden z najwyższych w świecie odsetek samobójstw dzieci, samobójstw całych rodzin; o społeczeństwie, w którym okazywanie dzieciom akceptacji i ciepła jest formą nagrody za ich osiągnięcia – nie przysługującym każdemu dziecku prawem.

Tę historię Murakamiego rzeczywiście mógł przeczytać w Japonii „każdy”. To książka o normalności, o nadziei, o wierze w taką zwyczajną „szarą” miłość. O dojrzewaniu do pokochania kogoś. O dobrym życiu w cieniu śmierci. Takiej, która stoi zawsze blisko i zabiera przyjaciół bez powodu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s