Patrzymy na Niemcy jesienią 1946. Niemcy oglądane oczami zagranicznego reportera. Człowieka, który oprócz oczywistych faktów i zdarzeń widzi jeszcze drgnienie warg, cień lęku na twarzy, złotą spinkę do krawata i brudny paznokieć. Autora, który czuje zapach potu i dostrzega spojrzenie głodnego człowieka. Widzi też szeroko, perspektywicznie, w kontekście. Jednocześnie powstrzymuje się od ocen, interpretacji, sugestii.

Po tej książce nabrałem apetytu na antologię reportażu Szczygła. Bo dobry reportaż nie ma złego czasu ani złego miejsca. Dobry reportaż będzie świetny niezależnie od tego gdzie, o czym, przez kogo i jak dawno napisany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s