„Nauczyciele kontrolowali moje życie, moją przyszłością rządziły cechy dziedziczne i ślepy los. Ale Bill i Bud wciąż wpajali mi, że umysł należy tylko do mnie i nic tego nie zmieni. Powtarzali, że odpowiednio wybierając książki – właściwe książki – i czytając je wolno, uważnie, zachowam kontrolę przynajmniej nad tą jedną częścią”.

Miałem spore opory do tematu. Bo co może być atrakcyjnego w nocnym barze (zwłaszcza po lekturze Bukowskiego)? Na okładce zachęta w stylu – „każdy ma swoje sanktuarium, dla niektórych może być to bar”. Matko i córko! Co to za bzdety!

Na dodatek są to wspomnienia wrażliwego chłopaka wychowywanego bez ojca, za którym tęskni w sposób rozpaczliwy. Czym się zachwycać w opisach dzieciństwa i młodości bez odpowiedzialnego mężczyzny w bezpośredniej rodzinnej bliskości?

A jednak.

W miejsce mniej lub bardziej słusznych pretensji za doznane w dzieciństwie krzywdy dostałem nie wspomnienia faktów i zdarzeń, ale ciepłe, wrażliwe spojrzenie na otaczający świat. Każdy kolejny rozdział to opis wszelkiego możliwego dobra jakie dziś autor widzi w tym fragmencie swojego życie. Absolutnie wszelkiego. Podane tak naturalnie, ciepło, pogodnie – że łzy stają w oczach. I nie ma tu nic z ckliwości. Choć nie ma tu też czeskiego humoru, książka jest napisana z taką delikatnością i ciepłem jak „Śmierć pięknych saren”.

Chciałem napisać, że dawno nie przeczytałem tak mądrej i życiowej książki. Z tym, że ten zwrot w tym przypadku to banał. Ja po prostu zazdroszczę autorowi i bohaterowi TAKIEGO spojrzenia na świat i życie.

PS
Przy okazji mały kamyczek do dyskusji o różnicach płci. Kobiety troszczą się o rzeczywistość całościowo. Patrzą w przód, w tył i obejmują teraźniejszość i przyszłość. Martwią się o wszystko. Dbają o każdy element otoczenia. W sprawnie działającym zestawie tych wszystkich elementów widzą szczęście. I tym szczęściem obdarzają bliskie osoby. Mężczyźni – żeby istnieć, być, rozwijać się, przeżywać szczęście – potrzebują drobnych gestów, słów, zdarzeń od czasu do czasu. I to wystarczy, żeby wędrować dalej.

Równouprawnienie nigdy nie będzie jednakowym szczęściem dla wszystkich.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s