Błazen?

Błazen?

Zachodni styl życia wymaga od człowieka potwornej ilości zabawy. Każdego dnia, w każdej sekundzie. Kultura zachodnia opiera się na jednym tajnym aksjomacie – że życie upływające w atrakcyjnych wizualnie formach, już przez to samo jest do zaakceptowania.

 

Pielewin przyzwyczaił mnie do ogromnej świeżości w każdej swojej książce. To pierwszy przypadek, kiedy książka jest kontynuacją wcześniejszej pozycji. Temat, pomysł i forma BATMANA APOLLO to dalszy ciąg EMPIRE V. To nie wada, choć cała otoczka pozostała ta sama. To co najważniejsze i tak rozgrywa się na drugim planie.

Bo akcja to pretekst do zaglądania w mało popularne miejsca, gdzie powinien znajdować się rozum, sumienie i takie tam podobne do nich.

Idąc za tokiem myśli autora niewiele tu optymizmu. Czy świat jest tak beznadziejny? Nie, ale to, co sami sobie ustaliliśmy jako normy i zwyczajowe wzorce stawia przed nami mało optymistyczną alternatywę. Albo jestem bezmyślnym konsumentem, albo błaznem. Pielewin wybiera bycie błaznem. Ale bliżej mu do Stańczyka, który o najpoważniejszych sprawach mówi tak, że można uśmiechać się, czy wręcz śmiać. Ale serce pozostaje smutne.

Pielewin przyzwyczaił mnie do ogromnej świeżości w każdej swojej książce. To pierwszy przypadek, kiedy książka jest kontynuacją wcześniejszej pozycji. Temat, pomysł i forma BATMANA APOLLO to dalszy ciąg EMPIRE V. To nie wada, choć cała otoczka pozostała ta sama. To co najważniejsze i tak rozgrywa się na drugim planie.

Bo akcja to pretekst do zaglądania w mało popularne miejsca, gdzie powinien znajdować się rozum, sumienie i takie tam podobne do nich.

Idąc za tokiem myśli autora niewiele tu optymizmu. Czy świat jest tak beznadziejny? Nie, ale to, co sami sobie ustaliliśmy jako normy i zwyczajowe wzorce stawia przed nami mało optymistyczną alternatywę. Albo jestem bezmyślnym konsumentem, albo błaznem. Pielewin wybiera bycie błaznem. Ale bliżej mu do Stańczyka, który o najpoważniejszych sprawach mówi tak, że można uśmiechać się, czy wręcz śmiać. Ale serce pozostaje smutne.

Zgromadzone tu sprzęty dzieliły od siebie tak wielkie przestrzenie, że sala robiła wrażenie prawie pustej. I z tego samego powodu – niesamowicie zbytkownej; wszak o sukcesie w naszych czasach świadczą nie tyle zgromadzone w ludzkiej siedzibie obiekty materialne, ile odległości między nimi.

O sztuce miłości

O sztuce miłości

Znowu książka, po którą sięgnąłem po wielu latach przerwy. Doskonale oparła się czasowi, a nawet pokazała dzisiaj znacznie bogatszą treść i zawartość.

Piękny wykład – całościowy, kompletny, logiczny – sięgający po wszystkie aspekty tematu. Praktyka sztuki miłości jest tu jak nauka kontemplacji modlitewnej pod okiem cierpliwego nauczyciela. Do tego język, który skupia się na przedmiocie rozmowy, a nie nadskakuje czytelnikowi i nie przymila do niego za wszelką cenę.

Krok za krokiem spacerowałem po agorze obok mistrza, który spokojnym głosem opisywał cały poukładany świat, całą przestrzeń określaną w ludzkim języku miłością.

Przyjemnej lektury

Przyjemnej lektury

Niedawno podczas dyskusji na temat muzyki popularnej okazało się nagle, że jeden z trzech rozmówców co prawda słyszał gdzieś nazwę PINK FLOYD, ale o płycie i filmie THE WALL – już nie.

I za bardzo nie było jak dalej rozmawiać nie tylko o muzyce, ale również o możliwościach interpretacji całego przekazu filmu/ płyty (osobistego, psychologicznego, społecznego itd.).

To uprzytomniło mi, że moje „podniecanie” się leciwą fantastyką naukową Raya Bradburego może nie mieć uzasadnienia bez drobnej pomocy w formie instrukcji czy porady. Styl Bradburego ma bardzo charakterystyczny klimat. Niepokojący, dziwny, wyłamujący się z bezpiecznych i znajomych schematów. I mimo upływu lat tak dobry, że warto do jego książek i opowiadań wracać również dzisiaj.

Natomiast nie ma sensu zatrzymywać się nad jego pisarstwem, jeśli wcześniej nie udało się zetknąć z amerykańską klasyką w osobie Edgara Alana Poe – i chociaż trochę nią zachwycić. Bo mamy tu i nawiązania całkowicie bezpośrednie do twórczości EAP; mamy (jak tam) opowieści grozy; mamy wreszcie nastrój niepokoju – który błyskawicznie daje się poznać jako znak firmowy RB.

Coś jeszcze? Tylko przyjemnej lektury.

Wypadek przy pracy

Wypadek przy pracy

Świetnie się stało, doskonale wręcz – że na SŁOWNIK trafiłem dopiero teraz, po lekturze dużej liczby książek pani Amelii. Bo najwyraźniej tym razem coś nie wyszło. Niby mamy – jak u Hitchcock’a – trzęsienie ziemi na samym początku, po czym napięcie zaczyna wzrastać i…. doprowadza do końca, który…

No cóż…

Może wydawca nie mógł już czekać dłużej?

Może ktoś dokończył książkę za nią?

Ot – zdecydowanie wypadek przy pracy.