Wiem już, że język może całkowicie uwieść czytelnika. Miałem to czytając Prusa. Ale żeby przeżywać coś takiego znowu!

Ziemia obiecana to historia opowiedziana filmowo. Postać głównego bohatera przewija się co rusz na kolejnych stronach powieści, ale tak naprawdę wędrujemy przez Łódź za dociekliwym, uważnym i spostrzegawczym reporterem. Trafiamy za autorem na samo dno nędzy ludzkiej i przechadzamy się wśród bogactwa, którego nie ma nawet jak spożytkować. Przed oczami pojawiają się wciąż nowe osoby. Ich opis – a także opis miejsc i zdarzeń jest tak celny, że nie ma najmniejszych problemów z zobaczeniem wszystkiego tak, jak widział to autor.

Zewnętrzny obraz to tylko jedna – choć doskonale przedstawiona – warstwa powieści. Reymont równie swobodnie opisuje emocje, uczucia i myśli osób, które pojawiają się na stronach jego historii. I jest to prawdziwa „komedia ludzka”.

Nie ma również problemów z usłyszeniem wszystkiego co słyszał autor. To słyszenie to jakby osobna warstwa treści. Opisywana technika to życie, siła, moc. Pulsuje w maszynach, a maszyny żyją w oku i uchu Reymonta. Reporterska gorączka osiąga szczyt w scenie nagłego powrotu Karola Borowieckiego z Berlina do Łodzi.

Chwilami miałem wrażenie, że przyglądanie się ludziom jest tu ważniejsze od samej akcji. A cała historia to pretekst, do żywej, dotykalnej i namacalnej i bardzo, bardzo prawdziwej opowieści o ludziach wielkiego miasta.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s