Największe powieści Waltariego zawsze były dla mnie historiami o człowieku, opowiadanymi przez kogoś o ogromnej wrażliwości, delikatności, cierpliwości. Na dodatek podanymi w formie historii snutych przez wyjątkowego bajarza. Tak proponowane: miłość, cierpienie, tęsknota – nie były wcale sztuczne, ckliwe, nudne. Przeciwnie. Przyciągały i porywały.

W krótkim OBCY PRZYSZEDŁ NA FARMĘ zderzamy się z dosłownością. W tej książce nie ma miejsca na łagodne otoczki. Ból, zmęczenie, starość, nienawiść, nałóg – nie udają czegoś innego. Ale są dokładnie tym co oznaczają.

Waltari w ciężkiej fizycznej pracy, zmaganiu z przyrodą widzi prawdziwą wartość. Życie miejskie leży na przeciwnym biegunie. Jest źródłem obłudy, pustki, niepokoju, kłamstwa. Wszystko czytelnie widać je w konkretnych postawach opisywanych postaci. Kiedy wreszcie pojawia się nadzieja na lepsze jutro – musi dojść do konfrontacji

Mika Waltari – Obcy przyszedł na farmę

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s