Dla Stasiuka prawdziwe życie toczy się na peryferiach. I bez znaczenia jest jak akurat nazywa się kraj, w którym jesteśmy. Ani jakim językiem mówią jego mieszkańcy. To nie jest wędrówka po Europie klasy B, choć taką interpretację zawartości książki można spotkać w niektórych recenzjach.

Opisywana rzeczywistość jest dziwna, groteskowa, śmieszna – ale tylko i tylko wtedy – kiedy naśladuje tą europejską cywilizację oglądaną w telewizji. Spokojne rozplątywanie ścieżek z myślami autora powoduje, że widzimy jak żałośnie może wyglądać nasze zachłystywanie się sztuczną i wydumaną poprawnością (polityczną i poglądową), we wszystkim i wobec wszystkich.

Autor ma przed oczami mieszkańców Polski, Ukrainy, Słowacji, Węgier, Rumunii, Słowenii, Albanii, Mołdawii, Chorwacji i Naddniestrza. Widzi ludzi przez ich obyczaje, zachowanie, mentalność. Zgromadzone w dzienniku podróży wspomnienia i myśli nałożone są na skrawki zdarzeń i obrazów. A najpiękniejsza w tej opowieści jest pewność czytelnika, że w oczach tego, który patrzy jest… miłość.

Andrzej Stasiuk – Jadąc do Babadag

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s