Tuż za przejściem granicznym w Boboszowie (Kotlina Kłodzka), w miejscowości Kraliky – a właściwie obok, na malowniczej górze jest stary kościół i klasztor. Dawniej miejsce pielgrzymek, potem w komunistycznej Czechosłowacji więzienie dla księży i zakonników. Dzisiaj znowu w rękach czeskich chrześcijan. Wjeżdżając na górę mija się cmentarz. Zwiedzaliśmy kościół, klasztor, muzeum, okolicę. Zaniosło nas też na cmentarz. A tam…

Obok siebie nazwiska niemieckie i czeskie. Groby zakonne i świeckie. Daty pochówku odległe o „set” lat i takie z przełomu XX i XXI wieku. Groby z krzyżami, a między nimi groby z mirtami i różami zamiast symboli religijnych. Świeżutko odnowione i prawie zupełnie zapomniane. Prawie, bo nawet połamane płyty ktoś próbował starannie złożyć w całość. Wszędzie przyzwoicie utrzymana trawa, gdzieniegdzie ozdobne krzewy. Zaskakująca dla mojej polskiej głowy zgoda zmarłych usankcjonowana przez żywych. Utopia, która stała się realna na moich oczach.

20160911_170945

To co zobaczyłem w Kralikach zupełnie zmieniło mi sposób odbierania WRÓŻB KUMAKA Guntera Grassa. Historia to wspaniały misz – masz! Dojrzała miłość wdowca – Niemca urodzonego w Gdańsku i przesiedlonego do zachodnich Niemiec – i wdowy Polki, przesiedlonej do Gdańska ze Lwowa. Zakładają Cmentarz Pojednania dla urodzonych na Pomorzu Niemców żyjących na całym świecie, który chcą być pochowani tam, gdzie się urodzili. Ale nie tylko oni. Są jeszcze spolszczeni Niemcy. A może raczej niemieckojęzyczni Polacy. A może po prostu rdzenni Kaszubi. Co za szczęśliwa historia. Co za szczęśliwe kraje i narody, w których polityka kończy się na cmentarzu. Dać prawo zmarłym do powrotu na swoje rodzinne ziemie.

Strasznie dużo ostatnio w mediach i na ulicach różnych okrzyków przeciw tym i przeciw tamtym.

A mnie podoba się używanie rozumu. Podobają mi się wątpliwości. Podoba mi się szukanie człowieka po drugiej stronie zdarzeń.

Wymyślona przez Grassa historia jest piękną baśnią o pojednaniu. Autor nie był na tyle naiwny by prowadzić wszystkie możliwe wątki do pełnego happy endu, ale to co chciał powiedzieć brzmi bardzo wyraźnie, głośno i jasno. I nie jest tak do końca niemożliwe. Wystarczy zobaczyć stary klasztorny cmentarz w Kralikach.

20160911_171117

***

Jak to śpiewał kiedyś Andrzej Garczarek? „Przyjaciół nikt nie będzie mi wybierał. Wrogów poszukam sobie sam…” Mam coraz większą ochotę sięgnąć po podobne w duchu do WRÓŻB KUMAKA – książki. Może po SPRAWIEDLIWYCH ZDRAJCÓW Szabłowskiego? To o Ukraińcach ratujących Polaków podczas rzezi Wołyńskiej. A może jakaś pozycja autorstwa Żyda Polaka? Na przykład coś Josepha Rotha?

Gunter Grass – Wróżby kumaka

wrozby-kumaka

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s