Przewijają mi się przed oczami autorzy, którzy życiowo zostali dotknięci i naznaczeni problemami, zmaganiem ze strachem, chorobami, nałogami. Pomyślałem sobie, że ich twórczość często (subiektywna opinia podyktowana chwilowym wrażeniem – ale może jednak do obrony) cechuje duża wrażliwość, staranność w języku i snutej refleksji. Jakby pisanie było obroną przed własną bezradnością i dowodem dla samego siebie, że inny – dobry, pogodny świat naprawdę istnieje.

Język Pilcha to muzyka. Dobra muzyka. Dlatego zdecydowanie wolę audiobooki jego książek. Złapałem się na tym, że właściwie do wszystkiego, co Pilch pisze podchodzę jak do historii autobiograficznych, widzę jego postać i cieszę się głosami, który pasują do autora. Jak dotąd nie zdarzyło się, żeby lektor nie stanął na wysokości zadania.

MIASTO UTRAPIENIA nie jest najwyższym osiągnięciem Pilcha – ale nie ma też podstaw do jego wyraźnej krytyki. Ot, wrażenie emocjonalne. Może być też tak, że tytuły, które uważam za lepsze – były po prostu subiektywnie lepiej przeczytane. Rzecz nie warta roztrząsania.

Za to zawsze jest dobry czas, żeby czytać i słuchać zdania takie jak: „Niedostrzegalny dla ludzkiego oka cień uśmiechu przemknął po twarzy policjanta.” 😉

Jerzy Pilch – Miasto utrapienia

miasto_utrapienia_2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s