Demon ruchu

Demon ruchu

Inaczej czytam dziś Grabińskiego. Już nie historie pełne grozy, ale język skupia myśli, zatrzymuje rytm lektury. Smakuję budowę zdań, dobór słów już zapomnianych, wypadłych z użycia, rzadko obecnych w słowie pisanym, nieistniejących w języku mówionym. Ich soczystość, wyrazistość, opisowość tworzy obrazy magiczne. Działa na wyobraźnię. Bardzo to wszystko pasuje do zbioru opowiadań, które łączy idea ruchu, pędu, szybkości. Parowe lokomotywy i dawna kolej bardzo mocno oddziaływała za zmysł słuchu i wzroku. Przeczucie życia tkwiącego w takiej maszynie przemawiała mocniej niż dzisiejszy lęk przed samoświadomością, która może urodzić się w elektronowym mózgu i obrócić się przeciw człowiekowi.

 

Dobrze, że Grabiński jest obecny w wydaniach papierowych i elektronicznych. To chyba znak, że nadal chcemy go czytać. Może już nie po to, żeby się bać. Ale po to, żeby dotknąć czegoś, co nie da się nazwać, co wymyka się jednoznacznym określeniom, zostawia niepewność, zdziwienie, zasłuchanie w odgłosy jadącego w oddali pociągu. I choć nie ma już charakterystycznego stukotu wagonów na złączach szyn, coś z Demona Ruchu nadal tu żyje.

Demon ruchu

Stefan Grabiński – Demon ruchu

  • Głucha przestrzeń

  • Smoluch

  • W przedziale

  • Wieczny pasażer

  • Fałszywy alarm

  • Demon ruchu

  • Maszynista Grot

  • Sygnały

  • Dziwna stacja

  • Błędny pociąg

  • Ślepy tor

  • Ultima Thule

  • Enagramy Szatery

Najlepsze!

Najlepsze!

Wiekowy zbiór (Wydawnictwo REBIS 2008 rok) jeszcze starszych historii Philipa K. Dicka. Czy rzeczywiście są to OPOWIADANIA NAJLEPSZE? Na pewno nie ma wśród nich opowiadań słabych. Spojrzenie na codzienność oczami człowieka, który poddaje w wątpliwość realność otaczającego świata i ma zastrzeżenia do swojego własnego istnienia jest mocno inspirujące.

OPOWIADANIA NAJLEPSZE to zbiór nieporównywalnych ze sobą doskonałych krótkich form. Zaczynamy nieco humorystycznie – GDZIE KRYJE SIĘ WUB. Potem nie jest już do śmiechu. Najbardziej oczywisty obraz może okazać się czymś zupełnie innym. Na dodatek niebezpiecznym. Ważne kto patrzy i co widzi – ROOG. Bardzo emocjonalne i wzruszające (nietypowe dla tego autora) CZŁOWIEKIEM JEST. Przygnębiające gęstą atmosferą fizycznego wręcz strachu FOSTER, JUŻ NIE ŻYJESZ. Zaskakujące króciutkie ELEKTRYCZNA MRÓWKA, gdzie z rosnącym napięciem wczuwamy się w los bohatera, żeby w ostatnich zdaniach… zaniemówić. I mały prztyczek w kierunku mediów i polityków GDYBY NIE BYŁO BENNY`EGO CEMOLIEGO.

Czy na co dzień coś jest nas w stanie jeszcze tak zdziwić, że wstrzymujemy oddech?

  • Czas żwawej Pat
  • Człowiek jest…
  • Elektryczna mrówka
  • Foster, już nie żyjesz
  • Gdyby nie było Benny`ego Cemoliego
  • Gdzie kryje się Wub
  • Kolonia
  • Kopia ojca
  • Małe co nieco dla nas, temponautów
  • Mistyfikator
  • Och, być Bloblem!
  • Odmiana druga
  • Roog
  • Śniadanie o brzasku
  • Wezwanie do naprawy
  • Wiara naszych ojców
  • Wypłata
  • Zbędny
  • Zautomatyzowane fabryki

 

Philip K Dick – OPOWIADANIA NAJLEPSZE

56bb029993740

Czysta Magia

Czysta Magia

Efekt przeczytania tego zbioru opowiadań był dwojaki. Pierwszy to zaskoczenie nad kunsztem myśli i skojarzeń autora, który tworzy takie perełki jak opowiadanie RYCERSKOŚĆ czy SPRAWA 24 KOSÓW, TROLLOWY MOST, PTAK SŁOŃCA.

To jest szaleństwo inteligentnego mózgu. Podobne brewerie wyprawia Pielewin. Tylko są to dwie krańcowo różne kultury i środowiska – ale rozmach podobny. I nawet uwaga Gaimana, że zbiór reprezentuje opowiadania dla młodzieży (?) – jak dla mnie – jest nie na miejscu.

W zbiorze jest umieszczony również jeden rozdział z KSIĘGI CMENTARNEJ. To wystarczyło, żebym sięgnąć po nią ponownie i przeczytał ją głośno (w odcinkach) chętnemu słuchaczowi. To drugi efekt lektury zbioru opowiadań. Ale naprawdę podczas tego czytania, kolejny raz doskonale się bawiłem.

Neil Gaiman – M jak Magia

  • Sprawa 24 kosów
  • Trollowy most
  • Nie pytaj diabła
  • Jak sprzedać Pontyjski Most
  • Październik w fotelu
  • Rycerskość
  • Cena
  • Jak rozmawiać z dziewczynami
  • Ptak słońca
  • Nagrobek dla wiedźmy (rozdział z Księgi cmentarnej)

Błazen?

Błazen?

Zachodni styl życia wymaga od człowieka potwornej ilości zabawy. Każdego dnia, w każdej sekundzie. Kultura zachodnia opiera się na jednym tajnym aksjomacie – że życie upływające w atrakcyjnych wizualnie formach, już przez to samo jest do zaakceptowania.

 

Pielewin przyzwyczaił mnie do ogromnej świeżości w każdej swojej książce. To pierwszy przypadek, kiedy książka jest kontynuacją wcześniejszej pozycji. Temat, pomysł i forma BATMANA APOLLO to dalszy ciąg EMPIRE V. To nie wada, choć cała otoczka pozostała ta sama. To co najważniejsze i tak rozgrywa się na drugim planie.

Bo akcja to pretekst do zaglądania w mało popularne miejsca, gdzie powinien znajdować się rozum, sumienie i takie tam podobne do nich.

Idąc za tokiem myśli autora niewiele tu optymizmu. Czy świat jest tak beznadziejny? Nie, ale to, co sami sobie ustaliliśmy jako normy i zwyczajowe wzorce stawia przed nami mało optymistyczną alternatywę. Albo jestem bezmyślnym konsumentem, albo błaznem. Pielewin wybiera bycie błaznem. Ale bliżej mu do Stańczyka, który o najpoważniejszych sprawach mówi tak, że można uśmiechać się, czy wręcz śmiać. Ale serce pozostaje smutne.

Pielewin przyzwyczaił mnie do ogromnej świeżości w każdej swojej książce. To pierwszy przypadek, kiedy książka jest kontynuacją wcześniejszej pozycji. Temat, pomysł i forma BATMANA APOLLO to dalszy ciąg EMPIRE V. To nie wada, choć cała otoczka pozostała ta sama. To co najważniejsze i tak rozgrywa się na drugim planie.

Bo akcja to pretekst do zaglądania w mało popularne miejsca, gdzie powinien znajdować się rozum, sumienie i takie tam podobne do nich.

Idąc za tokiem myśli autora niewiele tu optymizmu. Czy świat jest tak beznadziejny? Nie, ale to, co sami sobie ustaliliśmy jako normy i zwyczajowe wzorce stawia przed nami mało optymistyczną alternatywę. Albo jestem bezmyślnym konsumentem, albo błaznem. Pielewin wybiera bycie błaznem. Ale bliżej mu do Stańczyka, który o najpoważniejszych sprawach mówi tak, że można uśmiechać się, czy wręcz śmiać. Ale serce pozostaje smutne.

Zgromadzone tu sprzęty dzieliły od siebie tak wielkie przestrzenie, że sala robiła wrażenie prawie pustej. I z tego samego powodu – niesamowicie zbytkownej; wszak o sukcesie w naszych czasach świadczą nie tyle zgromadzone w ludzkiej siedzibie obiekty materialne, ile odległości między nimi.

Przyjemnej lektury

Przyjemnej lektury

Niedawno podczas dyskusji na temat muzyki popularnej okazało się nagle, że jeden z trzech rozmówców co prawda słyszał gdzieś nazwę PINK FLOYD, ale o płycie i filmie THE WALL – już nie.

I za bardzo nie było jak dalej rozmawiać nie tylko o muzyce, ale również o możliwościach interpretacji całego przekazu filmu/ płyty (osobistego, psychologicznego, społecznego itd.).

To uprzytomniło mi, że moje „podniecanie” się leciwą fantastyką naukową Raya Bradburego może nie mieć uzasadnienia bez drobnej pomocy w formie instrukcji czy porady. Styl Bradburego ma bardzo charakterystyczny klimat. Niepokojący, dziwny, wyłamujący się z bezpiecznych i znajomych schematów. I mimo upływu lat tak dobry, że warto do jego książek i opowiadań wracać również dzisiaj.

Natomiast nie ma sensu zatrzymywać się nad jego pisarstwem, jeśli wcześniej nie udało się zetknąć z amerykańską klasyką w osobie Edgara Alana Poe – i chociaż trochę nią zachwycić. Bo mamy tu i nawiązania całkowicie bezpośrednie do twórczości EAP; mamy (jak tam) opowieści grozy; mamy wreszcie nastrój niepokoju – który błyskawicznie daje się poznać jako znak firmowy RB.

Coś jeszcze? Tylko przyjemnej lektury.

Świat według Pielewina

Świat według Pielewina

– Czyż normalny człowiek wierzy w to co piszą w gazetach?

– A gdzieś ty widział normalnych ludzi? Zostało ich w kraju co najwyżej ze stu, i wszystkich ma na oku FSB. Sprawa nie jest taka prosta. Z jednej strony, czas nie ma ani pulsu ani nóg. Ale, z drugiej strony, wszyscy starają się trzymać rękę na pulsie czasu i dotrzymywać mu kroku, toteż korporacyjny model świata ciągle się odnawia. W rezultacie ludzie zapuszczają śmieszne bródki i wkładają jedwabne krawaty, żeby ich nie wywalono z firmy, a wampiry są zmuszone uczestniczyć w tym procesie, żeby nie wyróżniać się z otoczenia.

W otoczeniu mediów, które używają przymiotników w stopniu najwyższym w reklamach środków na przebieranie nogami podczas snu – ciężko przekonująco wyrazić autentyczny zachwyt nad pomysłem autora. Bo co nowego można powiedzieć w temacie wampirów? Okazuje się, że można. O wampirach – królach kultury popularnej i autentycznych władcach świata. A pomysł – przy wartkiej akcji osadzonej mocno w dzisiejszych realiach – na dodatek jest po mistrzowsku zrealizowany w świetnych grach słownych.

– Wciskanie kitu, bezmyślne i bezwzględne, to powszechna rosyjska choroba, którą zarażają się również wampiry. Wypływa to nie z podłości naszego charakteru narodowego, ale z połączenia europejskiego wyrafinowania i azjatyckiego bezprawia stanowiącego sedno naszego życia. Wciskając kit, Rosjanin wcale nie chce pokazać, że jest lepszy od tych, przed którymi wytańcowuje. Wręcz przeciwnie. Krzyczy: „Patrzcie, jestem taki sam jak wy, ja też zasługuję na szczęście, nie chcę żebyście mną gardzili, dlatego że życie było dla mnie tak okrutne!”.

***

– Przecież obaj jesteśmy ludźmi inteligentnymi. A więc, wziąwszy się za ręce wszyscy razem, na śmierć zaliżemy w dupę każdą dyktaturę. Oczywiście, jeżeli wcześniej nie zdechniemy z głodu.

Specjalista od kultury młodzieżowej dodał cicho:

– Zaliżemy każdą prócz anonimowej.

Razem z głównym bohaterem wkraczamy w nowe środowisko krok po kroku. Uczymy się razem z nim. To najjaśniejsze momenty inteligentnej gry z czytelnikiem – przejście skróconego kursu ludzkiej historii i kultury współczesnej. Sama przyjemność wzięcia udziału w kursie glamouru i dyskursu warta jest przeczytania całej książki.

– Dokładnie to samo, co nam dzisiaj zademonstrowałeś w czasie swego przemówienia – odparł.-Wasze pokolenie nie zna już klasycznych kodów kulturowych. Nastąpiła epoka cytatów z kultury masowej, to jest przedmiotem cytowania stają się poprzednie zapożyczenia i cytaty, które zostały oderwane od pierwotnego źródła i wyświechtane do absolutnej anonimowości. Jest to najbardziej adekwatna kulturowa projekcja reżymu anonimowej dyktatury – a jednocześnie najbardziej efektywny wkład chaldejskiej kultury w stworzenie Czarnego Szumu.

– Czarny szum? – powtórzyłem. – A to co znowu?

– Czarny Szum – to suma wszystkich odmian dyskursu, Innymi słowy, jest to biały szum, którego wszystkie składniki zostały przemyślane i przepłacone. To spontaniczny i przypadkowy całokształt sygnałów, z których w żadnym nie ma nic przypadkowego i spontanicznego. Tak się nazywa środowisko informacyjne, otaczające współczesnego człowieka,

Nie czuję się urażony porównaniem ludzi do bydła hodowlanego wampirów. Na wskroś i na każdym kroku widać jak zabawna, dowcipna i sensacyjna historia jest – jak to u Pielewina – tylko pretekstem to stawiania pytań i raczej smutnych refleksji. Czy jesteśmy jeszcze podmiotem czegokolwiek dobrego i pozytywnego w tym świecie?

,,Gdzieś tam śpią dzieci – myślałem – marzą o czymś niby dziecinnym, ale tak naprawdę już wytwarzają bablos, jak dorośli… Wszystkie pracują od niemowlęctwa… Przecież ze mną było to samo, pamiętam, jak… Pamiętam, jak dojrzewa ta jasnoczerwona kropla nadziei. Wydaje nam się, że już za chwilę coś zrozumiemy, dokończymy, rozwiążemy, i wtedy zacznie się inne życie, właściwe i prawdziwe. Ale to nigdy nie następuje, bo czerwona kropla wciąż gdzieś znika. I zaczynamy ją gromadzić od początku. A potem ona znów znika, i tak trwa to przez całe życie, póki się nie zmęczymy. I wtedy pozostaje nam tylko położyć się do łóżka, odwrócić do ściany i umrzeć…”

Odrobinę optymizmu daje rozmowa bohatera z profesorem teologii, który najął się na służbę do wampira o tołstojowskim stylu życia. Ale nawet tu cała nadzieja już tylko… w Bogu?

– Mam umysł B – to, co wy nazywacie wymieniem pieniężnym – to przestrzeń pojęć abstrakcyjnych. Nie ma ich nigdzie w otaczającym świecie. I Boga też nigdzie na świecie nie ma. Umysł B został stworzony po to, by Bóg miał gdzie się ukazywać człowiekowi. Nasza planeta wcale nie jest więzieniem. To bardzo wielki dom. Magiczny dom. Może gdzieś na dole istotnie jest w nim więzienie, ale w rzeczywistości to pałac Boga. Boga wielokrotnie chciano zabić, rozpowszechniano o Nim różne oszczerstwa (…) Ale to nieprawda. Po prostu nikt nie wie, w których komnatach pałacu Bóg mieszka – stale bowiem je zmienia. Wiadomo tylko, że tam, gdzie wchodzi jest czysto, posprzątane i pali się światło. A są komnaty, w których nie bywa nigdy. I takich jest coraz więcej. Najpierw przeciągi nawiewają tam glamour i dyskurs. A kiedy te wymieszają się i skisną, do zapachu zlatują się nietoperze.

– Nie zrozumiał mnie pan – wycofał się z przestrachem Mołdawianin. – Wcale nie zwalam wszystkiego na wampiry. Każda komnata odpowiada sama za siebie. Może zaprosić do siebie Boga. A może i was. Oczywiście, każda komnata z natury chce pierwiastka boskiego. Ale pod wpływem glamouru i dyskursu większość komnat uznała, że cała rzecz polega na wystroju wnętrza, A jeśli komnata w to wierzy, znaczy, że już się w niej osiedliły nietoperze. Do takiej komnaty Bóg raczej nie wejdzie. Ale nie obwiniam wampirów. Wy przecież nie jesteście pałacowymi komnatami. Wy jesteście nietoperzami. Taką macie robotę.

– I co się, według pana, stanie z pałacem?

– Bóg ma ich wiele. Kiedy we wszystkich komnatach jednego pałacu zagnieżdżają się nietoperze,

Bóg go unicestwia. A właściwie przestaje stwarzać, ale to jedno i to samo. Podobno wygląda to jak światło o niesamowitej sile, które spala cały świat. W rzeczywistości jednak po prostu znika iluzja materii, i natura Boga, przesycająca wszystko wokół, pojawia się sama przed sobą jako taka. Mówi się, że to samo dzieje się na koniec każdego poszczególnego życia. Nasz pałac przeżywa teraz nie najlepsze dni. Nietoperze żyją prawie we wszystkich komnatach. Wszędzie cmoka destylator agregatu M5.

– Jest pan dobrze poinformowany – skomentowałem.

– Problem polega na tym, co zrobimy, kiedy Bóg ostatecznie będzie miał dosyć i zamknie projekt?

72 litery

72 litery

Zbiorek to… 18 lat pracy autora. Nie za dużo tego, ale w tym konkretnym przypadku jakość skutecznie rekompensuje ilość. Jest logicznie, spójnie, intelektualnie – naukowo wręcz. Gość naprawdę wie, co pisze. Zna dziedzinę, w której się porusza.

Każde opowiadanie to zestaw zaskakujący. Jedyne co je łączy, to osoba autora. Różni je wszystko: forma; miejsce akcji; okoliczności; pomysł i świat (uniwersum), w którym dzieje się historia. Właśnie takie nagłe przeskoki okoliczności są przyczyną „zaburzeń” zdumionego czytelnika. Mówiąc wprost – skupienie w jednym miejscu takiej liczby pereł ma skutki uboczne w postaci rozbieganych myśli i urywanych zdań na temat tego co się właśnie przeczytało. Lepiej byłoby dawkować je pojedynczo, z przerwami, z czasem na przemyślenie. Tak – dokładnie to miałem na myśli. Są skonstruowane tak, że nie da się zostawić historii, którą się właśnie skończyło i pójść dalej.

Również dlatego nie można bezpiecznie komentować treści tak, żeby nie odebrać komuś przyjemności z lektury. Mam swoje preferencje i tylko odrobinę, minimalnie odsłonię co mnie konkretnie porwało i oczarowało.

WIEŻA BABILONU – za rewelacyjny koncept

ZROZUM – mistrzostwo świata za całość, absolutny numer jeden całego tomu

WYDECH – za cud (cud czyli coś niewyobrażalnie wyjątkowego i zaskakującego) uniwersum i wszechświat zamknięty na kilku stroniczkach

KUPIEC I WROTA ALCHEMIKA – za niepopularną, ale bardzo ważną mądrość przemyconą w historii jakby żywcem wyjętej z „Księgi 1001 nocy”

CO MA CIESZYĆ OCZY – za… niemówiłem 😉

72 LITERY – za wspaniałe uniwersum

HISTORIA TWOJEGO ŻYCIA oraz DZIELENIE PRZEZ ZERO – za wyjątkową „przestrzenność” i smutną piękność tych historii

Książka trafiła do mnie znienacka.

Nie szkodzi.

Niewiele jest lepszych tematów do dyskusji, niż kilka osób zarażonych entuzjazmem i czytających tę samą pozycję 🙂