Postrzyżyny

Postrzyżyny

Hrabal jest wirtuozem słowa. Jeśli napiszę, że wszystko zamienia w poezję – to może się okazać, że zniechęcę tych, którzy poezji nie czytają lub nie rozumieją. Żeby wyjaśnić / zrozumieć o co chodzi, wystarczy osobiście przeczytać opis świniobicia zawarty zaraz na pierwszych stronach krótkiej powieści.

W książce główne skrzypce gra trójka oryginałów z małego miasteczka: Maria o wspaniałych, nieprawdopodobnych włosach, która opowiada całą historię – jej mąż oraz zwariowany stryj Pepin. I chociaż w małym miasteczku zwykle niewiele może się zdarzyć, Hrabal opowiada ich losy językiem karkołomnym, pięknym, bogatym i przede wszystkim żywym. I ten język powoduje taki efekt, że jesteśmy równocześnie w powieści przygodowej, humoresce i romansie.

Przepraszam – w literaturze pięknej.

Zbyt głośna samotność

Zbyt głośna samotność

„przez szklaną ścianę widziałem ciężarowe samochody, jak przywoziły paczki z książkami, ułożone równo aż po burty, całe nakłady książek, idące prosto na przemiał, zanim choćby jedna stroniczka zatruje ludzkie oczy, ludzki mózg i serce”

Książki to niebezpieczna rzecz. Przez nie można zostać „wbrew własnej woli wykształconym”. A to oznacza spotkanie z prawdą. Ale zamiast wyzwolenia, prawda staje się przyczyną samotności. Krzyczącej samotności, której nie ma ani jak, ani z kim podzielić. Zostaje tylko rozmowa z samym sobą. Monolog wewnętrzny.

Jak wreszcie z taką wiedzą można pracować w składzie makulatury?

Można – jeśli wcześniej stępi się swoją wrażliwość dwoma litami piwa.

ZBYT GŁOŚNA SAMOTNOŚĆ to książeczka, która wiele lat krążyła wśród ludzi w przepisywanych maszynopisach, zanim doczekała się swojego prawdziwego wydania. Niewiele ponad 100 stron, pełnych smutnych – ale poetyckich refleksji. Miałem wrażenie, że zanurzam się w czeską wersję „451 stopni Fahrenheita”. Ech! Jak ten Hrabal pięknie składa słowa…

Sny pod specjalnym nadzorem

Sny pod specjalnym nadzorem

Przed zaśnięciem włączam Trójkę. W nocy najczęściej jest tam czas na autorskie audycje muzyczne. Style i kapele wyraźnie odstają od dźwięków słyszanych za dnia. Nie ma hałasu. Utwory mogą trwać po 10 i więcej minut. I o to chodzi. Taka muza gwarantuje (mi) ciekawe sny. Często pamiętam je jeszcze po przebudzeniu. Kolorowe, jak zawsze pogmatwane, czasem zaskakujące. Jeśli nie trafią się „gadające głowy” budzi mnie dopiero „Trójkowy budzik”o 4. nad ranem. Wtedy mogę wyłączyć sprzęt i jeszcze trochę pospać „na luzie”, dopóki pies o 6. nie stwierdzi, że już mi wystarczy.

POCIĄGI POD SPECJALNYM NADZOREM są jak sen. Ze swoim nadrealizmem opisującym szczegóły rzeczywistości językiem emocji, erotycznym napięciem, przedziwnymi skojarzeniami i obserwacjami głównego bohatera. Czy to co się dzieje bohater przeżywa naprawdę, czy tylko mu się to śni?

Odkładałem moment lektury, bo film widziany dawno, dawno temu nie wzbudził mojego entuzjazmu. Teraz, kiedy mam książkę za sobą, wydaje mi się, że to najlepszy tekst Hrabala jaki miałem w ręku.