Obraz w ludzkim sercu

Obraz w ludzkim sercu

Świat można poznać jedynie poprzez jego obraz w ludzkich sercach

Przez krótki czas trudno było mi przyzwyczaić się do stylu. Oswajanie trwało długo, bo prawie przez cały pierwszy tom trylogii. Jednak leniwy rytm kroczącego krok za krokiem konia przestaje przeszkadzać z chwilą, kiedy jeździec zaczyna kołysać się harmonijnie i zgodnie z krokiem idącego zwierzęcia.

Pierwszy i drugi tom – poza umiejscowieniem na pograniczu Stanów Zjednoczonych i Meksyku – łączy niewiele. W obu bohaterami są przedwcześnie dorosłe dzieci zmuszone do błyskawicznego odnalezienia się w świecie, który nie ma nic w spólnego z literackim czy religijnym ideałem. W trzecim tomie bohaterowie poznają się i pracują razem. Są nieco starsi, ale to niewiele zmienia w opowiadanej historii. Wspólne cechy bohaterów to wewnętrzna prawość, czystość, moralny kompas – którym próbują kierować się za wszelką cenę.

Nietrudno przewidzieć jak wypada taka konfrontacja.

Może dlatego cała historia wciąga i wycisza

i zanim usnął, powiedział cicho do siebie, że z tego, co trzeba wiedzieć, jedno wie na pewno, a mianowicie to, że nic nie jest pewne. I to nie tylko w czas wojny. W ogóle.

PS. Pewną irytację budzą zakupione w Publio ebooki. Oprócz niechlujnej korekty największy zarzut to brak myślników lub dziwne znaczki w ich miejsce. A książki roją się od dialogów. Na plus książki wypada chyba jeszcze to, że czytałem do końca i z zaciekawieniem tak źle przygotowane teksty.

 

Reklamy

Chirurg, a nie pediatra

Chirurg, a nie pediatra

Ta fantazja jest bardzo prawdziwa. Wolę napisać tak, choć spotkałem opinie, że to powieść historyczna.

Jest brud, wszy, bezsensowne okrucieństwo i głupie śmierci. I głupota ludzka, którą zawsze i wszędzie każdy wykorzystuje. Sama akcja jest zaprzeczeniem filmowej fabuły. Los bohatera jest przypadkowy. Sam podejmuje decyzje, ale nie wie ani po co, ani dlaczego? Nie wie dokąd idzie. Nie myśli o jutrze. Zresztą nie on jeden. To taki świat. Odrażający, brudny, prymitywny i zły. A między tym nieustannym upodleniem – opisy przyrody, które mógłby pokazać w obrazach tylko ktoś z talentem równym Allanowi Starskiemu. Ale nie jest to materiał na hollywodzki western.

Nie chce się myśleć, że taki czas i świat istniał naprawdę. Może dlatego autor wprowadził postać (sędzia Holden), która swoją doskonałością w złu przypomina bardziej szatana niż człowieka i „usprawiedliwia” czytelnikowi piekło w jakim McCarthy postawił swoich bohaterów. Ale to tylko jedna z możliwych interpretacji, bo cała powieść może być tylko przyglądaniem się ZŁU w najczystszej postaci, które wszędzie jest takie samo. I w obozach Oświęcimia i w „Okropnościach wojny” Goi.

Efekt? Znakomita książka! I ogromny kontrast w stosunku do DROGI, którą oceniłem bardzo nisko. Cóż. Nie na darmo McCarthy doceniany jest jako jeden z najlepszych współczesnych amerykańskich pisarzy. Ale zdecydowanie jego specjalnością jest chirurgia, nie pediatria.

Komiksowo

Komiksowo

Zaskakujące! Po takiej reklamie, po nagrodzie Pulitzera – dostaję do ręki książkę płytką i banalną.

Na swoje (chyba bardziej na moje) nieszczęście autor zabrał się za tematy ostateczne – czyli poważne i trudne. Moje oczekiwania były duże. Całość okazała się potwierdzeniem stereotypu, że powszechną popularność i sukces może osiągnąć tylko „dzieło” o najniższym akceptowalnym przez ogół poziomie. To nie literatura, tylko scenariusz hollywoodzkiego filmu katastroficznego klasy B.

Historia ocieka naiwnością i pobożnymi życzeniami. Takie powiastki może pisać tylko ktoś, kto nie widział na własne oczy głodnego człowieka, albo nigdy nie trafił do „trefnej” dzielnicy swojego miasta.

Chyba, że książka dedykowana jest młodzieży do lat 13. W takim razie – przepraszam. Dramatyzm został dostosowany do wieku i emocji takiego czytelnika. Jest w niej też wiele elementów wychowawczych.

Niestety jak dla mnie – zamiast wartościowej pozycji – dostałem do ręki słaby w treści i kiepsko narysowany amerykański komiks.