Zagrajmy

Zagrajmy

Lubię czytać Hołownię. Po pierwsze za używanie rozumu. Ten Boży dar wykorzystuje zgodnie z jego przeznaczeniem, łącząc go przy tym z dowcipem i doskonałym w odbiorze potoczystym językiem. Na dodatek te trzy elementy realizuje w kręgu pisarstwa związanego z chrześcijaństwem. Miałem w ręku kilka jego książek, ale moim zdaniem ta wydaje się najlepsza.

W skrócie – Hołownia pisze do ludzi. Nie wpada w kościelną nowomowę, nie używa słów niezrozumiałych dla zwykłego człowieka (lub jasno je tłumaczy). Pisząc o wierze nie unosi się 30 cm nad podłogą symulując lewitację i wyjątkowe uduchowienie. Przeciwnie. Z jego słów bije trzeźwość myślenia, bystrość postrzegania i własne zdanie wyrażane na wiele kościelnych spraw i sytuacji.

Ta akurat książka ma nietypową formę, bo choć można ją sobie czytać od początku do końca, to w zamyśle autora jest ona dodatkiem do gry – będącej wariacją znanego wszystkim MONOPOLU.

Taka formuła pozwoliła w jednej pozycji poruszyć całe mnóstwo (naprawdę mnóstwo) tematów.

Przewracając kolejne strony, śmiejąc się i dziwiąc, myślałem o znajomej katechetce. Muszę jej polecić MONOPOL. Choć radzi sobie z młodzieżą doskonale i nie ucieka od trudnych pytań – nie zawadzi jeśli czasem zaimponuje swoim uczniom 🙂

Szymon Hołownia – Monopol na zbawienie

Reklamy

Kurs pierwszej pomocy

Kurs pierwszej pomocy

W „Biblii Dziennikarstwa” Szymon Hołownia przestrzegał przed pisaniem na tematy religijne językiem pełnym żargonowych (dokładnie tak!) zwrotów. Choć każdy „wtajemniczony” zna je przynajmniej ze słyszenia i wie w jakim kontekście występują, niewielu byłoby w stanie wyjaśnić w sposób zrozumiały ich znaczenie. Dołóżmy do tego archaiczny język i mamy… program kabaretowy zamiast poważnego tematu (teologia to również dział filozofii).

Tabletki z krzyżykiem czyli pierwsza pomoc w lękach związanych z Bogiem, końcem świata, czyśćcem i duchami – to w myśl zastrzeżenia powyżej, pozycja modelowa.

Co w tym przypadku jest ogromnym atutem – autor jest osobą medialną, a nawet (nie bójmy się tego słowa) celebrytą. Jest też człowiek wierzącym – chrześcijaninem.

Dla większości mediów połączenie tych dwóch cech jest mieszanką niemożliwą i absurdalną. Albo ktoś trzeźwo patrzy na świat i mocno stoi na nogach. Albo jest religijnym dziwakiem. Jedno wyklucza drugie!

Otóż nie. Z tekstu wyłania się Szymon Hołownia – chrześcijanin, ale nie wyłączonym z otaczającej rzeczywistości. Co ciekawe – doskonale się w niej orientujący.

Dobrzy pedagodzy wiedzą, że nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi.

Tabletki z krzyżykiem to napisany świetnym, potoczystym, reporterskim językiem zbiór odpowiedzi na trudne / dziwne/ zaskakujące / obrazoburcze – ale zawsze prawdziwe pytania. Autor nie spisał swoich „prywatnych objawień” ale wykonał sporą pracę zgłębiając temat u wielu – jak sam pisze – mądrzejszych od siebie (dla bardziej dociekliwych podje źródła).

Podczas lektury okaże się, że czytamy o czymś znacznie ważniejszym i bardziej istotnym niż: Dlaczego papież nie przyzna, że schował pojemnik z antymaterią?; Jeśli Bóg jest ojcem, to kto jest matką?; Czy Bóg kara za dowcipy o sobie?; Czym różni się dusza od karty SIM?; Kto będzie tak głupi, by chcieć iść do piekła?; Czy niebo to wieczny orgazm?

Obśmiałem się do łez. Ale kilka razy również mocno zamyśliłem.