Dobry początek

Dobry początek

Conrad jest mistrzem słowa. Ale każda doskonałość przychodzi z czasem. Ten literacki debiut jest niezły, dobry, może nawet bardzo dobry. Jednak postawiony obok jego późniejszych opowiadań i powieści – bardzo od nich odstaje. W wielu miejscach widać już ślady pojawiającego się geniuszu. Są też niestety passusy zniechęcające naiwnością. Doskonałe fragmenty sąsiadują z takimi sobie. I ta nierówność stylu nieco drażni.

Nie warto zaczynać poznawania Conrada od tej pozycji, ale jeśli ma się już za sobą żelazny zestaw jego najlepszych książek, można z ciekawości zobaczyć jak wyglądały początki słynnego pisarza.

Joseph Conrad – Szaleństwo Almayera

Reklamy

Mrzonki i upiory

Mrzonki i upiory

Lektura pamiętników i listów Norwida, „Dziwnego życia Sadyka Paszy” Jadwigi Chudzikowskiej, a także kilka dyskusji z osobami o zaskakującej (dla mnie) wiedzy na temat tamtych „czasów i zdarzeń” – krok po kroku zmieniało moje nastawienie do romantyzmu w ogóle. Wspominam też szkolne dyskusje o biednym Jimie, o jego decyzjach i sensach.

Dochodzenie do prawdy to proces. Jak dojrzewanie. Trudno oddziela się to co się zdaje, od tego co istnieje rzeczywiście. Marzenia można przekuć w cel, inaczej pozostaną mrzonkami. Wymaga to cierpliwości, czasu, poświęcenia, pracy. Można dojrzeć bardzo późno (rewelacyjne „Wszystkie odloty Cheyenne’a”)- ważne, żeby zdążyć. Bo można nie dojrzeć nigdy (Lord Jim). I wiecznie uciekać, żyć przeszłością i poświęcać idei – depcząc przy tym najbliższych przyjaciół i rodzinę (co gorsza, akurat to zwykle uchodzi bezkarnie).

Błąd, pomyłka, wstyd, strata dobrego imienia – to jeszcze nie koniec świata. Póki żyjemy. Ale – „niepodobna zabić upiora faktu. Można tylko stawić mu czoło”. Bez tego nic. Nie zastąpi tego wymyślna ekspiacja, z ucieczką na koniec świata, dla stworzenia Arkadii. Kto szczerze chce pokuty, niech bezimiennie szuka klasztoru i służby ubogim – a nie bawi się w cesarza. Bo jeśli o kimś mówią, że jest dobrym królem, to na pewno kiepski z niego władca. A on sam, jego kraj i poddania są bezbronni i narażeni na każde zło.

Co dzisiaj mówi do mnie Conrad?

Życie jest piękne!

Byle tylko nie dać w nim rządzić mrzonkom i upiorom.

Męski świat

Męski świat

Zdawał sobie sprawę, że jego mały stateczek jest w stanie dać mu to, czego on sam nie mógłby uzyskać od nikogo i od niczego na świecie: coś, co stanowiło najistotniejszą jego własność. Zależność tego krzepkiego mężczyzny o wydatnych kościach i muskułach od posłusznej rzeczy z drzewa i żelaza nabierała przez to jego poczucie tajemniczego dostojeństwa miłości. Statek miał wszystkie zalety żywej istoty: szybkość, posłuszeństwo, ufność, wytrzymałość, piękno, zdolność do działania i cierpienia – wszystko prócz życia. Człowiek był natchnieniem tej rzeczy, którą uważał za najdoskonalszą w swoim rodzaju. Jego wola była wolą statku, myśl – impulsem; to on tchnął weń życie.

Jakoś nigdy mi nie przeszkadzało (bo nigdy wcześniej nie zauważyłem), że świat Conrada jest męskim światem. Ten świat jest honorowy, twardy. Tam zmaga się z emocjami, słabością człowieczą i siłami przyrody. Jednocześnie wszystkie te emocje wzięte są w karby angielskiej flegmy, dyscypliny i konwenansów.

OCALENIE to dla mnie pierwsza powieść, w której bardzo ważną rolę odgrywa kobieta. I miłość – oczywiście ujęta bardzo po „Conradowsku”. Ale gówna refleksja po lekturze jest raczej przykra. Nie ma w tym świecie miejsca na równouprawnienie. Na szczęście dla bohaterki. Inaczej sama świadomość konsekwencji decyzji jakie podjęła powieściowa Edyta – a przede wszystkim poczucie odpowiedzialności – powinny ją położyć trupem na miejscu. Ale jest inaczej. Żyje i wierzy, że jej wybaczono. Tak wielkie serce mogą mieć tylko bohaterowie Conrada.

 ***

 Zaskakujące, jak bardzo odpoczywam przy lekturze jego książek. To wciąż absolutny wyjątek, gdzie miejsce przestrzennych widoków, gór, przepaści i spoconych dłoni w reakcji na „lufę” pod stopami albo licznik rowerowy przekraczający rozsądną prędkość na nieznanej ścieżce – zajmuje woda. Odpoczywam. Jestem „u siebie” wśród dziwaków, którzy wybrali morze jako najlepsze miejsce do życia. Tu wystarcza perfekcja pracy – głowa każdego z nich jest wolna i niezależna. Mogą być kim tylko sobie zamarzą – jeśli tylko wystarczy im odwagi.

Wśród prądów

Wśród prądów

Czy jak chciał Gombrowicz – „Conrad cierpi na doskonałość”?

Jeśli nawet, to bardzo mi to odpowiada.

Gdy nie ma białego i czarnego wszystko jest szare.

Wolę świat z kontrastami.

Pasują mi te ramy.

Zmaganie w imię „czegoś”, odpowiedzialność, konsekwencje…

Cztery opowiadania tego tomiku mają zdecydowanie sensacyjny, dramatyczny i kryminalny posmak.

– Plantator z Malaty

– Wspólnik

– Gospoda pod Dwiema Wiedźmami

– Z powodu dolarów

Wszystko dzieje się w „rewolucyjnym” czasie, gdy parowce wypierają żaglowce.

Tylko ludzie jakby wciąż tacy sami jak dziś…

Da się… Nie da się…

 

Świąteczna wizyta w rodzinnym domu zaowocowała jak zwykle myszkowaniem po strychu. Efekt? Cztery tomy z serii Z PISM JOSEPHA CONRADA wydane przez PIW w 1958 roku. Na pierwszy ogień poszło 6 OPOWIEŚCI.

W pisaniu Conrada jest „coś” bliskiego i znajomego. Może stąd, że to Polak, który tak szybko i tak dobrze opanował język angielski – że karierę pisarką zdobył pisząc w języku nowej ojczyzny.

Jest też w jego tekstach ogromna żywość i precyzja przenosząca czytelnika błyskawicznie już nie tylko w opisywane „miejsca i czasy”, ale również we wnętrza bohaterów i ich rozterki, myśli, problemy, emocje.

6 OPOWIEŚCI jest niezwykłe jeszcze pod jednym względem. Każdą z opowieści dzieli niemal wszystko. Dlaczego zatem autor zebrał i wydał je razem? Oprócz tytułu każda z nich otrzymała przydomek. Jest więc opowieść romantyczna, ironiczna, oburzająca, desperacka, wojskowa i patetyczna.

Odebrałem je jako kaprys autora, który zechciał obudzić w czytelniku konkretne „afekty”. To jakiś rodzaj zabawy demiurga, bo emocje czytelnika są podczas lektury nadal posłuszne zamysłom autora. Przez ponad 80 lat od powstania książki nic się nie zmieniło. Jego tekst wciąż porusza gdzieś w środku te wybrane tajemnicze miejsca rodzące bunt, wzruszenie, niepokój, uśmiech, złość, ulgę.

Czy da się to dzisiaj czytać?

Oczywiście!

Za to nie da się oderwać 😉

19308-004-C2F49689