Pierwszy krąg

Pierwszy krąg

O czym pisze Sołżenicyn każdy wie. Tu poznajemy niemal wszystkich mieszkańców więzienia – instytutu badawczego. Poznajemy od emocjonalnego środka poszczególnych postaci. Więźniów i strażników. Ich bliskich i ludzi, którzy pojawiają się z jakiegoś powodu w ośrodku badawczym lub są w jakiś sposób z nim związani. To nie dokumentacja piekła jak w Archipelagu Gułag, ale jego literacka wizja. Krąg pierwszy piekła Dantego przeniesiony pod Moskwę.

A poza tym – znowu aktualny komentarz do sytuacji w Europie.

Zachód był skazany właśnie dlatego, że tak dobrze mu się powodziło, że nie miał chęci ryzykować życia, aby tego dobrego życia bronić. A najznakomitsi myśliciele i działacze Zachodu szukają usprawiedliwień dla tej chwiejności, dla tej chęci odroczenia rozgrywki – sami siebie oszukiwali wiarą w puste, a dźwięczne obietnice Wschodu w jego kryształowej ideowości.

Cztery tomy

Cztery tomy

Wygląda na to, że książki dzielę i komentuję według tego co jest ich przedmiotem, albo ze względu na wspaniały język, jakim zostały napisane. I staram się unikać przykrych zaskoczeń – kiedy może się okazać, że nie znajdę w lekturze ani jednego, ani drugiego. A jeśli już się tak zdarzy, nie mam skrupułów przed podziękowaniem autorowi i wydawcy przed końcem utworu.

BIAŁĄ GWARDIĘ Bułhakowa słuchałem ze starego (bardzo starego) audiobooka. Ale nawet mankamenty jakości nagrania nie zmniejszyły ogromnej przyjemności słuchania historii pisanej tak pięknym językiem. Akcja osadzona w warunkach wojennych w niczym autorowi nie przeszkodziła. Gdzieś w wyobraźni oglądałem obrazy kształtowane jego precyzyjnymi, a jednocześnie malarskim porównaniami. Czasem perełką literacką stają się właśnie teksty krótkie, wycyzelowane, dopracowane w każdym szczególe przez wybitny talent i ciężką pracę autora. Tu mamy tylko króciutki fragmencik z życia rodziny. Niby nic specjalnego. Za to swoboda z jaką Bułhakow opowiada tworzy utwór tak lekki, swobodny, piękny – pasujący momentami do poezji. Historia pisana w ten sposób mogłaby trwać i trwać – mogłaby być sagą, niekończącą się opowieścią. Mogłaby mieć cztery opasłe tomy.
I wcale nie byłoby jej dość.

Po co narzekać

Po co narzekać

Najpierw podziękowania dla Pirlim Pem Pem. Dzięki niej ta książka znalazła się w kręgu moich zainteresowań. A zdecydowanie było warto po nią sięgnąć. Piękne recenzje tego tytułu do znalezienie właśnie u niej i u Biblioteka?Zamieszkałabym…

Reportaż to pakiet wiedzy o ludziach, czasach, miejscach, zdarzeniach – przedstawiony oczami piszącego, wzbogacony o jego emocje, myśli, refleksje, opinie. Czasem więcej jest emocji. Innym razem przeważa wiedza.

W reportażach z Rosji Igora Miecika więcej jest właśnie wiedzy. Zdanie autora zostało gdzieś w cieniu. A przynajmniej tak bardzo nie wpycha się na pierwszy plan. Dotykam niedopowiedzeń, czasem milczenia.

W reportażach o Rosji nie sposób uniknąć porównań z Jackiem Hugo Baderem. Choć wolę emocje od suchego sprawozdania, styl pisania pana Igora zdecydowanie wygrywa ze stylem pana Jacka. Za to mikroskopijna objętość książki budzi poważny niedosyt. Zanim tak naprawdę się rozpędziłem – już było po wszystkim.

W tym momencie poczułem się trochę niezręcznie. W recenzji DZIENNIKÓW KOŁYMSKICH narzekałem na pośpiech i powierzchowność autora. Tu narzekam na małą objętość książki i jakby „przesadną” rzeczowość. Obie uwagi więcej mówią o moim „chceniu” niż o przeczytanej lekturze. Bardzo odpowiadają mi historie ze świata za wschodnią granicą. A kiedy już je poznaję, cieszą mnie, zaciekawiają – zamiast podziękować, ja narzekam, że nie są… doskonałe.