Trwaj chwilo…

Trwaj chwilo…

Kolejne Patrole (PATROL ZMROKU, OSTATNI PATROL) zmierzają zdecydowanie w kierunku sensacji. Dobrej, trzymającej w napięciu, zaskakującej zwrotami akcji, decyzjami i działaniami bohaterów. Takiej, którą się czyta błyskawicznie.

Ale można (i warto) zwolnić nad niektórymi fragmentami, zawahać się, pomyśleć. To w porównaniu z pierwszymi dwoma Patrolami coraz bardziej lekka literatura.

Wciąż trwamy w klimacie fantasy. Ale z radością zauważyłem, że ta fantazja jest bardzo żywa, prawdziwa i osadzona w człowieku (nie tylko we współczesności).

Książka – jej fragmenty – potrafią nagle obudzić się gdy stoję w ulicznym korku. Albo w obrazach łączących odgłosy rzeczywistości z sennymi marzeniami tuż przed zaśnięciem. A przede wszystkim ostatnie Patrole są lepsze od pewnych serii fantasy, których kolejne tomy ulatują z pamięci natychmiast po przeczytaniu ostatniej strony.

Wola życia

Wola życia

Z dużą starannością (w swoim mniemaniu) staram się zachęcać do czytania recenzowanych książek nie zdradzając tak naprawdę przebiegu akcji. Bo wydaje mi się, że dla kolejnych czytelników taka wiedza nie musi być jedynym powodem sięgnięcia po nieznany tytuł. Chciałbym zachować dla nich szansę na własną interpretację i własne spojrzenie na to co wymyślił autor (autorzy).

DZIENNY PATROL to kontynuacja NOCNEGO PATROLU. Znowu akcja gna do samego końca na najwyższych obrotach. Pięknie poradzili sobie autorzy z dalszymi losami bohaterów, w dodatku widzianymi oczami Ciemnych Innych. A do tego przy całym nienaruszalnym podziale na Światło i Ciemność znaleźli i dali stworzonym postaciom nowe możliwości wyboru.

To dobrze, że wola życia i miłość same w sobie okazały się magią równie silną jako moce Jasnych i Ciemnych.

Wyjątkowo

Wyjątkowo

Literacki pomysł podziału na Ciemność i Światłość mógł się wydawać ograny. Nawet świat Innych o baśniowych nadprzyrodzonych zdolnościach czy cechach, nie wnosił niczego odkrywczego. Drugie dno naszego świata (Zmrok) także był również tylko efektownym wizualnie (nawet jeśli to tylko wyobraźnia) – dodatkiem.

Za to idea Traktatu gwarantującego kruchą równowagę między Światłem i Ciemnością – to było coś! Każda nadprzyrodzona ingerencja w życie ludzi – obojętnie czyja – dawała drugiej stronie prawo do podobnego działania. W ten sposób obraz walki dobra i zła zmienił się w wojnę wywiadów, gdzie to co widać może – a nawet prawie na pewno – nie jest tym, czym się wydaje na pozór. Jest za to zagmatwaną pułapką, o podwójnym, potrójnym dnie – do ostatniej chwili nie wiadomo przez kogo uknutą.

Do tego krwistość bohaterów, których wiedza i wyjątkowe zdolności są źródłem dodatkowej odpowiedzialności, za to wcale ich nie uszczęśliwiają.

Coś pięknego! Tak prosto, a tak niezwykle i tak wyjątkowo.