ZNAK CZASU

ZNAK CZASU

ŚRODOWISKO NATURALNE. KORZENIE to książka, której bardzo potrzebowałem. Jedna z tych, które przywraca prawdziwe znaczenie podstawowym słowom.

Wdzięczność

Kiedy mamy lat „naście” czy dwadzieścia parę, jesteśmy bardzo bystrzy i surowi w ocenach. Jeśli komuś zaufamy – czerpiemy wtedy wzorce z jego życia. Jego postępowaniem nasiąkamy.

Książka powinna nosić tytuł WDZIĘCZNOŚĆ. Tym razem profesor nie mówi o sobie. Za to jego fenomenalna pamięć pozwala przypomnieć i spotkać ludzi, którzy w kluczowym momencie jego życia okazali się najważniejsi. Mówi o innych. Kolegach, koleżankach, nauczycielach, wychowawcach, dowódcach i konspiratorach.

Początek

Bez domu rodzinnego i wychowania nie byłoby odpowiednich podstaw. Ale to Auschwitz i ludzie, którzy zajęli się młodym człowiekiem złamanym pobytem w obozie są pierwszymi bohaterami tej książki. Ogromne wrażenie robi wspomnienie o księdzu Janie Ziei – i spowiedzi jaką młody Władek złożył właśnie przed nim:

– Wyszedłeś z obozu żywy, bo Bóg chciał, żebyś przeciwdziałał złu, które poznałeś. To wielka łaska. Łaska i dług, który musisz spłacić. Wysnuj z tego wnioski. Pomyśl o tych, którzy żyją za murem…

Fotografie

Drobiazgowo i ze szczegółami przypomniane i przedstawione zdarzenia, zlepione skrupulatnie w całość pokazują niesamowitych ludzi, inteligencję zaangażowaną w opór przeciw okupantowi – od uczniów i studentów przez kadry nauczycielskie, prawników po emerytów. Mnogość organizacji partyjnych we wszystkich możliwych kolorach i odcieniach poglądów. Ogrom pracy i sposobów walki. I ta nieprawdopodobna z dzisiejszego punktu widzenia umiejętność dogadywania się ze sobą ze względu na wyższe dobro – ocalenie życia ludzi z likwidowanego getta.

Postawa

Spotykamy tu ludzi wielkiego formatu. Dziewczęta i chłopców skazywanych na śmierć za odmowę wydania „spiskowców”. Bohaterów, którzy nawet w wolnej Polsce nadal milczeli o swoich pracy i jej efektach. A nawet wywołani przed szereg przypisywali zasługi innym – często sobie nawzajem. Co za kontrast z postawą osób, które – kiedy mogły – „nie zdążyły” nic zrobić. Za to teraz przypisują sobie cudze zasługi….

Życie

Mnóstwo drobiazgów przekłada się na codzienność okupacji i ruchu oporu. Z jednej strony ocierania się o śmierć w pracy na rzecz Żydów. Zagrożenie od Polaków denuncjatorów, kolaborantów, szantażystów. Strach, których jednych paraliżował – innych popychał do działania.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie informacje przemycane często mimochodem „na marginesach” i między wierszami książki. Jak cenna i ważna była rola ludzi… pracujących dla okupanta. O kogo chodzi? O strażników więziennych, lekarzy, pielęgniarki pracujące na Pawiaku i w niemieckich więzieniach. O Polakach w granatowej policji przekazującej informacje do ruchu oporu. O prowadzących lokale i sklepy „nur fur Deutsche”, gdzie przechowywano opozycyjne materiały – a czasem nawet ukrywano ludzi. Jak żałośnie wyglądają w tym świetle utyskiwania na „kolaborację” opozycji PRL z komunistyczną władzą.

***

Jak wszedłem w posiadanie książki?

Przypadkowa wizyta w księgarni Matras.

I zakup z przeceny pozycji szytej, w twardej oprawie za… niecałe 10 zł

Znak czasu?

Władysław Bartoszewski – ŚRODOWISKO NATURALNE. KORZENIE

srodowisko-naturalne-korzenie-b-iext38711670

Zapisz

Warto być przyzwoitym

Warto być przyzwoitym

Zaskoczenie i emocje których doświadczałem czytając – nie wynikały z niezwykłości literackiej tej pozycji. To kilka niezależnych dokumentów – wspomnień, przemówień, krótkich opracowań naukowych. Niesamowity jest obraz człowieka, który za nimi stoi. Wartości, emocje, zasady – których nie ma co prawda w warstwie słownej – ale mimo to są wyraźne i czytelne. Nie są schowane – ale nie narzucają się również nachalnym „ja, ja, ja”.

Oświęcim łamał i piętnował tych, którzy go przeżyli. Myślę, że w tym konkretnym przypadku stworzył człowieka cierpliwego, konsekwentnego, odważnego (w najlepszym znaczeniu tego słowa), pełnego szacunku do innych. Człowieka, który nie dał się już później zastraszyć, zniechęcić, złamać – ani okolicznościom (więzienie), ani ideologiom (ludziom, którzy za nimi stali), ani głupocie (ta zwykle jest okropnie hałaśliwa). I nie miał też w sobie potrzeby odgrywania się na innych.

To dar móc zasypiać i budzić się spokojnie.

W zgodzie z sumieniem.
Prawym sumieniem.

To jest dopiero wolność.

Warto być przyzwoitym.

Dwa słowa

Dwa słowa

Pierwsze słowo

Najpierw rzuca się w oczy wyjątkowa umiejętność opowiadania dobrych rzeczy o każdej bez wyjątku przeżytej przez bohatera sytuacji. Dalej – jego zdolność przemilczania opowieści o osobach, których postępowanie było dla bohatera ewidentną krzywdą, godną żalu, złości i pretensji.

W dobrej bajce występuje taka chwila, zdarzenie, które zmienia bohatera i naznacza całą jego przyszłość. Przywołując osobę profesora Bartoszewskiego zwykle łatwo powołać się na jego pobyt w Auschwitz i wywieść od tego momentu całą jego konsekwentną dalszą działalność. Ale to raczej według mnie jest zbytnim uproszczeniem. On sam swoje przeżycie Oświęcimia określa – jestem beneficjentem ludzkiej dobroci.

Drugie słowo

Zachwycił, po prostu zachwycił mnie przenikający z wypowiadanych zdań etos przedwojennego nauczyciela – wychowawcy. Dom, w którym dorastał, jego nauczyciele, mentorzy, dowódcy wojskowi, politycy i duchowni – wszyscy, którzy kształtowali wnętrze młodego chłopaka w momencie, kiedy jego serce i głowa były na to najbardziej podatne.

Niesamowita historia.

Niesamowite życie.